Kontakt

Maja Marciniak
Tarnowo Podgórne

maja@mimiphotography.pl
telefon 660 586 125
facebook.com/mimiphotographypl
www.mimiphotography.pl

O mnie

"Zapominamy to, co chcemy pamiętać, a pamiętamy to, o czym chcielibyśmy zapomnieć." - Cormac McCarthy

Dlatego robię zdjęcia?
Bo zachwyca mnie wszystko inaczej
od czasu gdy jestem Mamą.
Widzę więcej. Inaczej. Lepiej.

Lubię myśleć, że utrwalam Dziewczynce wspomnienia. Rejestrować to co widzi i to o czym być może zapomni...

Bo jestem pewna, że chciałaby pamiętać o tym wszystkim co widzieliśmy. I jaka była cudna. Jeśli Ty także pragniesz zachować dziecku wspomnienia w formie zdjęć, zapraszam!

Maja Marciniak
5 października 2011
Zastanawiacie się czasem co chcecie Waszym dzieciom przekazać?
Rozmawiałam parę dni temu z Tatą Dziewczynki na ten temat.
Okazało się, że tego wszystkiego jest mnóstwo, co chcielibyśmy Dziewczynce pokazać, pasje którymi chcielibyśmy ją ‘zarazić”.
Niesamowity dialog. O marzeniach, oczekiwaniach których w zasadzie wobec niej nie mamy bo będzie miała zawsze totalna dowolność w podejmowaniu życiowych decyzji.

Ale do rzeczy. Bo te oczekiwania rodziców to temat na dłuższy wpis do którego musze się przymierzyć.

Zamiłowanie do szeroko pojętej sztuki można kształtować już u maleńkiego dziecka jeśli się chce. My rodzice mamy bardzo dużo możliwości.
Zdecydowanie częściej spotykam się z dobrym przyjęciem w galeriach i innych miejscach nieprzystosowanych do obecności małych dzieci niż mogłabym się tego spodziewać.

Naprzeciw oczekiwaniom tych co teatr kochają wychodzą studia teatralne dla dzieci.
Dla tych wszystkich małych szkrabów co jeszcze nie podrosły na tyle by odwiedzać Teatr Animacji jest Teatr Atofri.
Mam sentyment do ich sztuki. Bo pierwszym przedstawieniem jaki miała możliwość zobaczyć Dziewczynka była Jabłonka. Ona oczarowana cudownymi aktorkami, my zapatrzeni w nią, nie mogący wyjść z podziwu jak możliwe jest to, że ona nie ucieka;)
Widzieliśmy prawie wszystko i do tej pory byłam przekonana ze Pan Satie to nasz faworyt. Muzykę tego kompozytora słuchamy do dziś a statki były środkiem transportu dla przyjaciół Dziewczynki przez wiele dni.

Do czasu Grajkółka.
Przy ostatniej fascynacji muzyką poważną i koncertami, w szczególności fletem poprzecznym, spektakl ten idealnie wpasował się w nasze „nowe” zainteresowania.
Ja znowu wzruszona, bo widząc rozpromienioną twarz Córki na widok instrumentu nie wiedziałam czy łapać za aparat czy za chusteczki. A ona jak zwykle wpatrzona w cuda wygrywane przez Atofri, co chwilą z radością komentowała wydarzenia na scenie. Jedynej takiej bliskiej na wyciągnięcie ręki.
Grajkółko zachwyca scenografią, muzyką i grą samych Pań.
To ciekawa koncepcja poszukiwań różnych dźwięków, którą zaraz przenieśliśmy do domu i wygrywaliśmy łyżeczkami jak za czasów niemowlęcych na wszystkim co było możliwe.

Także dlatego. Bo warto szukać inspiracji. Wyjść z domu. Spędzić przy okazji czas z innymi rodzicami, dać dziecku możliwość poznania i zabawy z innymi dziećmi.

PS. Mało wpisów, sesji klientów na blogu, wiem. Ale jestem przy końcu obróbki z akcji w Cafe Bebe więc w przyszłym tygodniu się poprawię.
Wrzucę zdjęcia dzieci w piątek.
Fotki rodzinne w niedziele:)